piątek, 5 sierpnia 2016

my default 2/3 tour to the Crakow

Dzisiaj przychodzę to Was z kolejnym wpisem o mojej nieobecności. Jest to już 2 post. Tym razem opowiem o mojej wycieczce szkolnej.


Na początku czerwca z kumpelami pojechałam do Krakowa na 5 dni. Strasznie się cieszyłam, ponieważ kocham to miasto♥ Ten klimat starego miasta. Uwielbiam to! Po 7 godzinach drogi i 3 godzinach snu byłam strasznie zmęczona.  Od razu po przyjeździe zwiedzaliśmy Wawel i stare miasto. Za pierwszym zwiedzaniem kilka lat temu byłam mega zadowolona. Natomiast tym razem strasznie się zawiodłam. Przewodnik mówił jak by za karę. Zero zainteresowania grupą. Potem upragnione schronisko. Znajdowało się na ulicy Grochowej.Codzienne walki ponad 20 dziewczyn o wykąpanie się w ciągu godziny, nocne bieganie do kuchni po zupki chińskie i słuchanie polo tv. Tak to właśnie my. Każdy uczestnik stwierdził, że posiłki były okropne, niedogotowane ziemniaki i prawie żywe kotlety.Kolejny dzień i kolejne zwiedzanie. Kompletnie nie wiem co kiedy było. Powiedzmy, że wtedy pojechałam na termy do Białki Tatrzańskiej. Same baseny szału nie robią, jednak widok z drugiego zewnętrznego basenu w strefie relaksu jest boski. Te góry i doliny kiedy leżysz w  jacuzzi bomba! Po drodze zaliczyliśmy jakiś strumyk i jak zawsze kościół. W ciągu tych pięciu dniu zwiedziłam 7 kościołów. Ksiądz co mnie przygotowuje do bierzmowania będzie dumny. Potem zwiedzaliśmy Krakowski Kazimierz żydowski. Tutaj akurat przewodnik był wspaniały. Widać było, że historia jest jego prawdziwą pasją. Grupę naszą nawał roztańczonym pomorzem, bo kiedy czekaliśmy na niego tańczyliśmy jak zawsze do disco polo. Kolejna była kopalnie soli w Wieliczce. Magiczne miejsce*.* Kaplica wygrała wszystko , tak cudowne miejsce, że aż nie wiem jak to wszystko opisać. Możecie się tylko domyślać dlaczego chce tam brać ślub. O ostatnim miejscem naszej wycieczki był obóz koncentracyjny w Oświęcimiu. To w porównaniu do wszystkiego było okropne, ale i za razem interesujące. Podczas zwiedzanie nie raz chciałam wyjść po prostu. Wszystko mnie tam przytłaczało. Te myśli, że jestem w dokładnie w tym miejscu gdzie zagazowywało się tysiące żydów albo zdjęcia wszystkich zmarłych w tym obozie. Te smutne i poobijane twarze przez kilka dni nie dawały mi spokoju.Teraz przynajmniej nie będę na II wojnę światową patrzała przez prymas książek.

Wycieczka była cudowna. Po raz kolejny Kraków się obronił. 
Nigdy nie zapomnę tych 5 wspaniałych dni!












     


1 komentarz:

  1. Musiałaś się świetnie bawić! Ja w Krakowie jestem często :)
    MÓJ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń